Były premier oskarża Kuczmę
Gazeta Wyborcza nr 25, wydanie waw z dnia 31/01/2000 ŚWIAT, str. 7Bank centralny w Kijowie zlecił w sobotę międzynarodowej firmie audytorskiej przeprowadzenie kontroli swoich finansów, aby wyjaśnić wysunięte w zeszłym tygodniu przez dziennik "Financial Times" oskarżenia o defraudację 613 mln dol. Gazeta powołuje się na zeznania Pawła Łazarenki, premiera Ukrainy w latach 1996-97, który uciekł z kraju, kiedy oskarżono go o wyprowadzenie z kasy państwa, dzięki lukom prawnym i skomplikowanemu systemowi rozliczeń za surowce sprowadzane z Rosji, kilkudziesięciu milionów dolarów. Łazarenko od roku stara się o azyl polityczny w USA. Pierwsza jego machinacje ujawniła prokuratura szwajcarska, jej zdaniem Łazarenko próbował wyprać w tamtejszych bankach 72 mln dol. Jak podaje "Financial Times", były premier zeznał agentom FBI, że ludzie z otoczenia prezydenta Leonida Kuczmy zagarnęli w grudniu 1997 r. 613 mln dol. z kredytów przyznanych Ukrainie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Szefem banku centralnego był wówczas obecny premier Ukrainy Wiktor Juszczenko. Pieniądze zainwestowano w ryzykowne papiery wartościowe, co w krótkim czasie pozwoliło zarobić 200 mln dol., które następnie przelano na konta oficjeli ukraińskich w zagranicznych bankach. Główną rolę w tej sprawie miał odegrać jeden ze współpracowników Kuczmy Ołeksandr Wołkow, deputowany, lider frakcji Odrodzenie Regionów, któremu prokuratura belgijska postawiła w zeszłym roku zarzut prania brudnych pieniędzy. Na jego kontach w Belgii zamrożono prawie 3 mln dol. Wołkow zaprzecza, jakoby miał związek ze sprawą. Rok temu prasa ukraińska doniosła, że miał on podarować córce Kuczmy naszyjnik za 400 tys. dol. Prawdopodobnie to on sfinansował zeszłoroczną kampanię wyborczą Kuczmy, dzięki której prezydent przedłużył swe rządy o pięć lat. Amerykański wymiar sprawiedliwości bada, czy oskarżenia Łazarenki są wiarygodne, czy też były premier, rzucając cień na Kuczmę, broni się przed ekstradycją z USA (domaga się jej i Ukraina, i Szwajcaria). Łazarenko jest gotów wystąpić w Kongresie i ujawnić więcej szczegółów o machinacjach finansowych na Ukrainie. Przesłuchanie przez komisję Kongresu oznaczałoby przerwanie procedury ekstradycyjnej. Pomysł Łazarenki popierają dwaj republikańscy kongresmani: Dan Burton i Curt Weldon, w których interesie leży ujawnianie kolejnych malwersacji związanych z pomocą międzynarodową dla państw b. ZSRR. Republikanie nie raz zarzucali Clintonowi i jego zastępcy Alowi Gore'owi, kandydatowi Demokratów w jesiennych wyborach prezydenckich, że niefrasobliwie dawali kredyty dla Wschodu. W Kijowie panuje przekonanie, że w ciemne sprawki Łazarenki mogło być zaangażowanych wielu polityków ukraińskich. Łazarenko uciekł w zeszłym roku z kraju samolotem państwowej spółki Energetyczne Sieci Ukrainy, na czele której stała wówczas Julia Timoszenko, dziś wicepremier. Kiedy wiosną Łazarenko ogłosił, że wróci na Ukrainę, jeśli władze zagwarantują mu nietykalność, deputowani czym prędzej przegłosowali wniosek o pozbawienie go immunitetu. Łazarenko odwołał wizytę. Tygodnik "Zierkało Niedieli" już kilka miesięcy temu sugerował, że były premier w zamian za gwarancję bezpieczeństwa mógł zgodzić się na współpracę z Amerykanami w sprawie kulis życia finansowego w b. ZSRR. Niektórzy wiążą jego osobę z ujawnieniem w sierpniu przez FBI afery Bank of New York, w której zarzucono elicie rosyjskiej malwersacje na kilka miliardów dolarów z kredytów międzynarodowych dla Rosji.
Źródło: GW