Berlinką do plasera
Gazeta Stołeczna nr 292, wydanie waw z dnia 16/12/1996 AKTUALNOŚCI, str. 5Zabytkowe wagony w roli pługów oraz nowoczesny plaser można było zobaczyć w czasie zwiedzania Zakładu Torowo-Budowlanego na Kole. Mróz i śnieżyca sprawiły, że dotarły tam tylko niewielkie grupki prawdziwych hobbistów. Zwiedzanie Zakładu umożliwił Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w 130. rocznicę istnienia warszawskich tramwajów. Otoczony wysokim płotem i pilnowany przez strażników z bronią na co dzień jest niedostępny. Kryje jednak mnóstwo niespodzianek: - To wcale nie rupieciarnia i składowisko złomu - zapewniał przewodnik, kiedy kolejni warszawiacy dojeżdżali zabytkową "berlinką" z pl. Starynkiewicza. W zbudowanej w latach 50. zajezdni stało kilkanaście takich wagonów. Wyprodukowane przed wojną, wywiezione do stolicy Niemiec (stąd nazwa "berlinki") i sprowadzone w końcu do Warszawy okazały się najsolidniejsze i najmocniejsze. To dlatego służą teraz Tramwajom jako wagony gospodarcze i techniczne. Ciągną platformy z szynami i tłuczniem, jesienią odkurzają tory z liści, zaś zimą odśnieżają. Trudno je zobaczyć, bo zazwyczaj pracują w nocy. Na Obozową zjeżdżają przed godz. 5 nad ranem. Zajezdnia znalazła się w tym miejscu nieprzypadkowo. Blisko stąd do wybudowanej w 1937 r. linii tramwajowej na Koło i do linii kolejowej, z którą baza łączy się specjalną bocznicą. To tędy przyjeżdżają z chorzowskiego Konstalu wszystkie nowe wagony. Tędy też pocięte na kawałki opuszczają Warszawę tramwaje przeznaczone na złom. Na wywiezienie do śląskich hut czeka właśnie kolejna partia zdezelowanych wagonów. Największe zainteresowanie wśród zwiedzających budził żółty plaser, który służy do wyrównywania i podbijania wymienianych lub świeżo układanych torów. To jedyny egzemplarz w Polsce, nic więc dziwnego, że czasami Tramwaje Warszawskie pożyczają go do Wrocławia czy Poznania. Raz trafił aż do Turcji. Niebawem przyda się stolicy w trakcie budowy nowej linii tramwajowej na Bemowo.
Źródło: GW